Strona www.kresy.pl wykorzystuje pliki cookies (po polsku ciasteczka)

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Dowiedz sie więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy. Polityka cookie.

Wesprzyj portal:
Fot. konwentnarodowypolski.files.wordpress.com

Polityka w rytmie disco polo

Dodane przez Lipinski
Opublikowano: Środa, 08 marca 2017 o godz. 20:08:54

 

Biorąc pod uwagę całokształt, rozproszonych co prawda, ale spójnych wynurzeń wysoko postawionego urzędnika polskiego MSZ, „uleganiem rosyjskiej propagandzie” jest ni mniej, ni więcej jak głosowanie na Akcję Wyborczą Polaków na Litwie pod przewodnictwem Waldemara Tomaszewskiego. Tzw. polonizacja natomiast ma być wstępem do wpisania ogółu społeczności polskiej na Wileńszczyźnie w nurt ugodowy wobec państwa litewskiego.



Opodatkuj się!
W grudniu otrzymaliśmy od Was 3 272,00 zł. Serdecznie dziękujemy za wsparcie!.

 „Ogłupieni”, „zmanipulowani” z „wypranymi mózgami” – taka diagnoza stanu umysłów Polaków na Wileńszczyźnie dokonana przez szefa MSZ Litwy rokuje dobrze na przyszłość według Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego. Kuriozalny publicysta nie przestaje dowodzić, że reprezentuje on nad Wisłą interesy stricte litewskie.

„Bywa, że ludzie ulegają manipulacjom czy wręcz praniu mózgów. Problemem jest ogłupiająca rosyjska propaganda” – mówi w wywiadzie dla „Gazety Polskiej Codziennie” Linas Linkevičius, szef litewskiego MSZ. Z kolei pracujący w MSZ-cie Rzeczypospolitej Polskiej Przemysław Żurawski vel Grajewski nie ukrywa swojego zachwytu tą diagnozą odbiorców mediów rosyjskich na Litwie, ze szczególnym uwzględnieniem tamtejszych Polaków. Według Żurawskiego wywiad szefa MSZ Litwy „daje nadzieję na pozytywne rozwiązanie problemu derusyfikacji i deputinizacji przestrzeni medialnej na Wileńszczyźnie poprzez jej polonizację”.

Niezależnie od tego, ile wywiadów udzieli jeszcze sam Żurawski vel Grajewski i ile tekstów spłodzi, trudno będzie znaleźć bardziej wymowny przykład na to, jak kierownictwo obecnego MSZ Polski i on sam traktuje rodaków na Wileńszczyźnie. Otóż, Polacy na Litwie nie istnieją dla nich jako zagadnienie samoistne i autonomiczne. Żurawski vel Grajewski sam wskazał priorytet, jakim jest derusyfikacja i deputinizacja przestrzeni medialnej Wileńszczyzny. Narzędziem ku wspomnianym celom będzie właśnie polonizacja, a więc transmisja polskich mediów rządowych w postaci kanałów Telewizji Polskiej. 

Bez wątpienia szef litewskiej dyplomacji to profesjonalista, wiedzący na jakiej czułej strunie obozu rządzącego Polską zagrać. W prorządowej „Gazecie Polskiej Codziennie” Linas Linkevičius zapewniał, jak bardzo leży mu na sercu dobro zmanipulowanych, ogłupionych i nie prowadzących życia towarzyskiego Polaków na Wileńszczyźnie:

„Najbardziej narażeni na działania propagandy są ludzie mieszkający w odosobnieniu, którzy nie prowadzą życia towarzyskiego” – mówi szef litewskiej dyplomacji w wywiadzie, który tak optymistycznie nastroił Przemysława Żurawskiego vel Grajewskiego

W istocie jest to próba wykreowania wizerunku Polaków na Litwie jako przygłupich pastuchów, nad nieuświadomieniem politycznym których wspólnie muszą się pochylić rządy Polski i Litwy. Wprawdzie nie wiemy, czym jest dokładnie rosyjska propaganda, ale możemy sobie wyobrazić, jak będzie wyglądać jej zwalczanie w praktyce.

Oczywiście, nikt też nie mówi przy tej okazji wprost, jakie są konkretnie przejawy ulegania rosyjskiej propagandzie przez Polaków na Wileńszczyźnie, ale już w swojej ostatniej książce („Polska polityka wschodnia 1989-2015. Wymiar narodowy i unijny”) Przemysław Żurawski vel Grajewski pisze:

„Istniejący w Wilnie Polski Klub Dyskusyjny bardziej odpowiadający potrzebom polskiej polityki zagranicznej, nie ma charakteru partii”.

PKD, skupiający na wskroś liberalnych, choć zarazem dobrze wykształconych przedstawicieli społeczności polskiej na Litwie, rzeczywiście nie jest partią. Gdyby bowiem miał się nią stać, to z kretesem poległby w wyborach z Akcją Wyborczą Polaków na Litwie. Dość dodać, że bodaj tylko jeden poseł na Sejm Litwy przyznający się do narodowości polskiej, wszedł do parlamentu z listy innej niż AWPL. Reszta kandydatów, w tym tych startujących z list liberałów, przepadła. Tymczasem, Polski Klub Dyskusyjny reprezentuje nurt ugodowy, stawiający lojalność wobec państwa litewskiego na równi ze spełnieniem postulatów polskich na Litwie. W przypadku zaś niemożności zrealizowania tego ostatniego lojalność państwowa staje się, jako czynnik stały, przyzwoleniem na dyskryminację. 

Biorąc pod uwagę całokształt, rozproszonych co prawda, ale spójnych wynurzeń wysoko postawionego urzędnika polskiego MSZ, „uleganiem rosyjskiej propagandzie” jest ni mniej, ni więcej jak głosowanie na Akcję Wyborczą Polaków na Litwie pod przewodnictwem Waldemara Tomaszewskiego. Tzw. polonizacja natomiast ma być wstępem do wpisania ogółu społeczności polskiej na Wileńszczyźnie w nurt ugodowy wobec państwa litewskiego. Wynika z tego, że tak długo, jak tamtejsi Polacy będą przyjmować postawę asertywną wobec Litwy, tak długo nie będą odpowiadać „potrzebom polskiej polityki zagranicznej”. Finalnie chodzi o to, by zdjąć problem ich emancypacji z agendy stosunków Polski z Litwą. I właśnie to jest „wspólny interes Polski i Litwy”, o którym pisze Żurawski w kontekście nadawania sygnału polskiej telewizji rządowej na Litwę.

Tymczasem, gdyby mówić o rzeczywistym interesie polskim na Litwie, to transmisja sygnału telewizji rządowej byłaby jedynie uzupełnieniem całościowej polityki wobec rodaków na Kresach. Specyfika ich położenia jest inna niż nad Wisłą, zajmują ich inne tematy, ich codzienność wygląda inaczej. Nie stoi to w sprzeczności z solidaryzmem narodowym ponad granicami, ale przypuszczenie, iż główną potrzebą Polaków na Litwie jest publicystyka Michała Rachonia i innych urlopowanych działaczy aparatu partyjnego PiS czy też kloaczne poczucie humoru z polskich „kabaretów”, dowodzi niewiedzy bądź lekceważenia tematu. 

Zarazem wizja transmitowanych na Wileńszczyznę filmów wspominających śp. prezydenta profesora Lecha Kaczyńskiego, który uratował ongiś Gruzję; reportaży przedstawiających bohaterskich obrońców Europy z ukraińskich batalionów ochotniczych w Donbasie; materiałów o umiarkowanej syryjskiej opozycji mordowanej przez Rosję, a całość przeplatana wieczornymi podśmiechujkami z KOD-u, Petru i liberalnej opozycji – to wszystko wcale nie musi być abstrakcją, bo sami mamy to na co dzień w nadmiarze. System byłby prawie domknięty, gdyby nie Internet i „wojna hybrydowa” (czyli – mówiąc językiem ludzkim – zwykły pluralizm opinii), jaka się tam toczy. Na szczęście jednak my nad Wisłą nie mamy możliwości głosowania na AWPL, więc wygrywa u nas jedyna właściwa opcja patriotyczna z Przemysławem Żurawskim vel Grajewskim w gronie jej zaplecza. 

Głównym zadaniem Polski powinno być udostępnienie instrumentów, które Polakom na Litwie pozwoliłyby na stworzenie własnych mediów w języku polskim. Co będą tam emitować – ich wybór. Oni sami najlepiej będą wiedzieli, o czym mówić, czym interesują się odbiorcy, jakiej muzyki chcą słuchać. Od Polski powinni otrzymywać stabilne finansowanie i ewentualną pomoc merytoryczną, to wszystko. Czas skończyć z pseudo-inteligenckim bełkotem, którego autorzy nie rozumieją mieszkańców wileńskiej prowincji i którzy potem powielają nad Wisłą litewską propagandę o rozkochanych w Putinie pół-analfabetach spod Wilna. Stosunek reprezentowanej przez Żurawskiego vel Grajewskiego jedynej słusznej opcji patriotycznej do wilniuków jest zresztą łudząco podobny do poczucia wyższości liberalnych elit w kraju wobec audytorium mediów ojca Rydzyka. Tych ostatnich jednak nikt spośród sił pełniących rolę prawicy w Polsce nie ośmieli się potraktować z pogardą, jakiej nie szczędzi się mieszkańcom Wileńszczyzny – głosy wyborców ważą zbyt wiele, wilniucy zaś prawa głosu nie mają. Jest to kolejny argument za tym, by społeczności kresowe i polonijne wyłaniały swoich przedstawicieli do parlamentu Rzeczypospolitej. Tylko w ten sposób będzie można z okrętu Rzeczypospolitej zarzucić kotwicę polskiej racji stanu w porcie macierzystym Kresy Wschodnie. Jedynie upodmiotowienie polityczne Kresowian niweluje potencjalne szkody w sytuacjach, w których przypadkowymi sternikami zostają osoby pokroju Żurawskiego vel Grajewskiego. Wyłącznie wtedy posiada się gwarancję, że okręt nie wypłynie na wody, gdzie hula sztorm giedroycizmu. Dopiero po naprawie okrętu i wymianie załogi można zapuszczać się dalej, na dobrze rozpoznane wody i z pewną perspektywą powrotów do portu macierzystego.

Przy tym wszystkim jedna myśl autora jest jednak warta uwagi. Przemysław Żurawski zupełnie nie od rzeczy proponuje bowiem transmitowanie na Litwę kanałów z muzyką disco polo. Jeśli coś nastraja optymistycznie na przyszłość, to właśnie to, że autor znalazł wreszcie dla siebie niszę tematyczną, o której potrafi mówić z sensem.    

Tomasz Jasiński



  • Poleć
  • Lubię to!
  • Zgłoś nadużycie
  • Skomentuj
poczekaj cierpliwie...
Dotychczas opublikował:
Artykuły: 21910
Filmy: 103
Dźwięki: 111
Galeria: 791
Odnośniki: 8
Mapy: 3
Dokumenty: 672

Ecoeconomy blog
Ecoeconomy blog
Ecoeconomy blog
Ecoeconomy blog
Ecoeconomy blog
Ecoeconomy blog
Ecoeconomy blog
Ecoeconomy blog

Wesprzyj portal:



Rejestracja

Do logowania
Użytkownik (*):
E-mail (*):
Hasło (*):
Ponownie (*):
 
O sobie
Rok urodzenia:
Miejsce zamieszkania:
Telefon:
O sobie:
Moje komunikatory
Gadu-Gadu:
GoogleTalk:
Skype:

Zaloguj się do serwisu


| Zapomniałem hasła

Witaj Gościu! Zarejestruj | Zaloguj