Nikt nie ocenił jeszcze tego materiału!

"Ukraina - to Afryka, nie RPA!"

Ceremonia otwarcia Mundialu w RPA, fot. Wikipedia
Ukraińscy turyści, którzy przebywali na Mundialu na Czarnym Kontynencie, powrócili do kraju pod wrażeniem RPA, jako państwa w pełni cywilizowanego i porównują to, co zobaczyli z przygotowaniami ich kraju do Euro 2012.

"Pod względem infrastruktury (drogi, centra handlowe, hotele) to my jesteśmy Afryką, nie RPA" - podsumowuje jeden z nielicznych ukraińskich turystów przebywających na mistrzostwach świata w piłce nożnej. Roman, programista z Kijowa, znany z forum internetowego "Żywyj Żurnal" pod nickiem lad_dal_lad_dal, urządził sobie prawie dwutygodniową wycieczkę do RPA. Razem z trojgiem przyjaciół postanowił pojechać tam jeszcze, gdy szanse na Mundial miała reprezentacja Ukrainy.

Po porażce żółto-niebieskich postanowili nie zmieniać swoich planów. Zaś po powrocie są bogatsi o unikalne wrażenia i przedstawiają w Internecie zadziwiające fotoreportaże, a także porównują przygotowania Afrykańczyków do Mistrzostw świata w 2010 z przygotowaniami Ukrainy do Euro 2012.

Droga: ułatwienia wizowe na czas mistrzostw

"Polecieliśmy do RPA tydzień przed rozpoczęciem Mundialu, bo wtedy bilety były tańsze", opowiada Roman "Ukrainie Mołodej". "Pojechaliśmy też dodatkowo na egzotyczną wyspę Madagaskar. Część naszej grupy została w Afryce trochę dłużej i zdążyła zobaczyć także prowincje Limpopo i Mozambik. Cena biletów samolotowych z Ukrainy do RPA (razem z przelotem na Madagaskar) wyniosła w przybliżeniu 2 tys. dolarów".

Wiza była konieczna, przy czym według relacji wędrowców, nie tak łatwo jest ją otrzymać. Jest to wiza taka, jak do strefy Schengen, przekładana na język angielski. Na czas Mundialu procedury zostały jednak uproszczone. Aby otrzymać wizę, wystarczyło pokazać bilet w obie strony do i z RPA oraz "Ticket confirmation" (wystawiane przez FIFA potwierdzenie zakupu biletu na mecz, przysyłane na Ukrainę pocztą), a także potwierdzenie rezerwacji hotelu przynajmniej na pierwszy dzień przebywania w RPA. Ponadto, na czas Mundialu wiza była bezpłatna (normalnie kosztowałaby około 6500 hrywien).

"Bilety na mecze kupowaliśmy na stronie FIFA, oficjalnie najtańsze, po 80 dolarów", opowiada Roman, znany ze swoich zagranicznych wędrówek. W RPA, odwiedził on "piłkarskie" miasta - Johannesburg, Cape Town, Nelspruit.

Przestępczość: Afrykańczycy dowiedli, że ich państwo jest przyjazne turystom

"Na początku było trochę strasznie", opowiada Roman. "Przecież nikt z nas nie był wcześniej na końcu kuli ziemskiej. Oczekiwaliśmy wielkich wrażeń, "innego świata". Ale prawdę mówiąc RPA - a przynajmniej jej wielkie miasta, które odwiedziliśmy - okazała się normalnym, cywilizowanym państwem. Cape Town przypomina Skandynawię. Nie zauważyłem, żeby ludzie żyli tam biedniej niż u nas. Wprost przeciwnie. W miastach jest czysto i porządnie".

Ukraińcy nie wynajmowali żadnych przewodników, nie podejmowali szczególnych środków bezpieczeństwa. Sprawdzali tylko w Internecie, kiedy i gdzie jechać, brali samochód i jechali. Na Przylądku Dobrej Nadziei, koło Cape Town, gdzie łączą się Pacyfik i Ocean Atlantycki, jeździli nawet autostopem. Korzystali też z transportu publicznego, wszystko udało się załatwić (paszport jednego z nich został ukradziony na Madagaskarze, ale to inny kraj i inna historia). Chociaż, przypomnijmy, że na początku mistrzostw wiele mówiono o rozwiniętej przestępczości, częstych kradzieżach i napadach z bronią w ręku na gości Mundialu.

Statystyka podsumowująca "przestępczość około-mundialową" przedstawia się następująco: do RPA na Mundial przyjechało 500 tys. zagranicznych turystów, którzy stali się ofiarami ponad 300 napadów. To dużo czy mało dla trwającej miesiąc imprezy, obejmującej 10 miast - niech każdy oceni sam.

"Miejscowa ludność była nastawiona wobec turystów przyjaźnie" - mówi Roman. I przytacza taki przykład: "Pewnego wieczoru zabłądziliśmy w centrum Joburga (tak, w skrócie, określa się największe miasto w RPA, Johannesburg). Trochę się przestraszyliśmy, było ciemno, dookoła pełno czarnych, żadnego policjanta, sklepy i kawiarnie już pozamykane, bo była niedziela. Dodatkowo, nie mogliśmy znaleźć postoju taksówek, gdyż nie jest to tam popularny środek transportu. Przyszliśmy na przystanek autobusowy i zapytaliśmy administratora firmy autobusowej, jak możemy dostać się na przedmieście do Rendburga, gdzie mieszkaliśmy (przedmieścia są tam bogatsze niż centrum). Okazało się, że kursów już nie będzie. Ale administrator wsadził nas w pusty autobus przegubowy i powiedział kierowcy: "To turyści z Ukrainy, znajdziemy im taksówkę. Nie wybaczę sobie, jeśli coś im się tutaj stanie. Jesteśmy gościnnym państwem". To było bardzo miłe, później nawet pieniędzy nie chciał wziąć".

Transport: kolejki w RPA zniszczone i niebezpieczne, ale autostrady idealne

Z obserwacji Romana, najwięcej problemów podczas mistrzostw było z dojazdami i przemieszczaniem się. Prawdopodobnie, będzie to także słaba strona ukraińskiego Euro 2012.

"Ogólnie rzecz biorąc, system transportu miejskiego jest zróżnicowany. Autobusy i busy bez numerów, tylko miejscowi wiedzą dokąd jeżdżą" - opowiada Roman. "Prawie wszyscy przemieszczają się samochodami, także turyści, którzy je wypożyczają. Cena wynajmu - 400 randów za dobę (zauważalnie taniej niż na zachodzie Europy). Łatwo przeliczyć wszystko na randy, bo kurs waluty RPA wynosi 1 do 1 w stosunku do hrywny".

"W RPA sytuację utrudniał także lewostronny ruch na jezdniach. Na początku, z przyzwyczajenia, naszym wynajętym samochodem wjeżdżaliśmy na przeciwny pas ruchu" - dodaje Roman.

Wiadomo, że rząd RPA wydał na przygotowania do mistrzostw 3,5 miliarda euro. Z tego, 1,2 miliarda przeznaczono na budowę lub remont stadionów, a prawie tyle samo (1,16 miliarda euro) na modernizację kolei. Ale było to trochę bezcelowe, ponieważ w trakcie Mundialu praktycznie nikt z transportu kolejowego nie korzystał, gdyż uważany jest on za najbardziej niebezpieczny. "Nie jeździliśmy pociągami, ale kolejkami po przedmieściach Cape Town" - opowiada Roman. "Kolejki są tam rzeczywiście kiepskie. Oprócz tego, nigdzie nie ogłaszają następnej stacji, trzeba było ciągle wypytywać miejscowych. Nie można mieć jednak żadnych pretensji do autostrad. Drogi są tam idealne, nie ma takich w wielu miejscach Europy, nie mówiąc już o Ukrainie" - dzieli się wrażeniami rozmówca.

Język: angielski znają tam nawet najbiedniejsi murzyni

"Gdzieś w Cape Town szliśmy ulicą i przyczepił się do nas murzyn z wiadrem i szmatką. Mówi: Jestem John, już nie przestępca. Siedziałem w więzieniu (pokazuje tatuaże na ramieniu), a teraz myję samochody, żyję na ulicy. Daj kilka randów, to pójdę coś zjem" - Roman wspomina jedyne doświadczenie, które można uznać za związane z przestępczością. Ale ten wypadek lepiej ilustruje inną ważną sprawę: język. John z tatuażem mówił po angielsku.

"Angielski w RPA znają wszyscy" - podkreśla. "Chociaż niektórych murzynów można zrozumieć dopiero za drugim, trzecim razem. Ale nawet taki łamany język wystarczy do komunikacji".

Według oficjalnych statystyk, językiem angielskim posługuje się stale 9 proc. obywateli (znaj go znacznie więcej ludzi). Najpowszechniejszy jest język zulu (23 proc.), xhosa (18 proc.), afrikaans (dialekt holenderskiego, przeważnie język miejscowych białych) - 14,5 proc., pedi - 9,2 proc. W sumie w RPA jest 12 oficjalnych języków, ale to właśnie angielski jest dominujący, co stało się korzystne dla organizacji Mundialu.

A czy za dwa lata spotkamy na ulicach Kijowa, Lwowa, Doniecka i Charkowa ukraińskich "Johnów" porozumiewających się z turystami tak swobodnie? Czy angielskiego nauczy się przynajmniej personel obsługujący gości i milicja? To pytanie retoryczne.

Ceny: takie jak u nas

Grupa ukraińskich turystów jest zadowolona z poziomu cen żywności w sklepach, które praktycznie nie różnią się od naszych. Średni rachunek za obiad w nie najgorszej restauracji to 70 - 120 randów za osobę. Natomiast ceny za hotele znacznie podskoczyły na czas mistrzostw, zaznacza Roman.

Stadiony: wszystkie wygody, piwo i wuwuzele na trybunach, niezorientowani stewarci

"Najlepsze wspomnienia mamy ze stadionów", kontynuuje opowieść Roman. "Szczególnie z głównego, "Soccker City" w Johannesburgu. Jedyny jego minus to niewygodne położenie. Wszystkie cztery stadiony, na których byłem były typowo piłkarskie (trybuny blisko pola gry), z wygodnymi wejściami. Można wejść z piwem, jest dużo punktów z produktami spożywczymi, przy każdym sektorze toaleta. Co prawda, w dzień otwarcia, na meczu Francja - Urugwaj były wielkie kolejki do bramek wykrywających metale, pisali o tym nawet w miejscowych gazetach. Ale później organizatorzy nabrali wprawy i przepuszczali wszystkich szybko. Kontrola była powierzchowna, jeśli się chciało, można było przenieść materiały pirotechniczne. Miejsca parkingowe koło stadionów można było rezerwować przez Internet, a jeśli zabrakło miejsc, można było zaparkować na jednym z wielu miejsc w mieście i dojechać autobusem. Transport miejski dla posiadaczy biletów na mecz był bezpłatny".

Na tle takich udogodnień, nietypowych dla większości ukraińskich aren, chłopcy wspominają fakt niedostatecznego przygotowania obsługi i policjantów. W Johannesburgu około 40 minut szukaliśmy punktu, w którym moglibyśmy odebrać zamówione bilety i w tym czasie usłyszeliśmy z 10 wersji, gdzie może się on znajdować.

"Jeszcze jedna stadionowa wada - ciągły ryk wuwuzeli. To było absolutnie złe", wspomina Roman. "Po każdym meczu od ich hałasu bolała głowa. Potrzebne były zatyczki do uszu albo jakieś nauszniki. Chyba każdy miejscowy miał wuwuzelę. Kupowało je także wielu Amerykanów, ale to zależało od kultury kibicowania. Amerykanie chodzili z wuwuzelami, zaś Argentyńczycy czy Słoweńcy - przeważnie śpiewali".

Poziom życia i reżim polityczny: biali kryją się za kolczastymi drutami pod napięciem i uciekają do Australii

Według danych ze spisu ludności z 2001 roku, w RPA mieszka 9,6 proc. białych. Ale obecnie ta liczba znacznie się zmniejszyła. Po okresie apartheidu - ucisku czarnych przez białych - rozpoczął się okres dominacji ciemnoskórych, coś na kształt "odwróconego apartheidu". Liczba białych w RPA ciągle zmniejsza się wskutek emigracji. W latach 1985-2005 z RPA wyjechało blisko 0,9 mln białych, głównie młodych ludzi do 40 roku życia i ich dzieci. Emigrują do północnej Afryki, Europy, Australii i Nowej Zelandii.

"Mówi się, że obecnie białym trudniej znaleźć pracę niż kiedyś" - opowiada Roman. "Chociaż białych biedaków nie widzieliśmy, tylko czarnych. Biali mieszkają najczęściej na przedmieściach, ich domy są ogrodzone, na ogrodzeniach są kolczaste druty pod napięciem i umieszcza się tabliczki "Zbrojna odpowiedź" (Armed response). Reklamują szybkie metody wzywania policji i pistolety, bo częste są ataki na białych i grabieże w ich domach".

Jak mówi nasz turysta, biali policjanci stanowią około 1/3 wszystkich służb policyjnych służb. W pewnych wielkich dzielnicach, stanowią większość. "Byliśmy w restauracji w Nelspruit, która sprawia wrażenie, jakby była tylko dla białych, bo wszyscy klienci oraz obsługa byli biali" - mówi Roman.

Liczba czarnych wzrasta także wskutek napływu ludności z Zimbabwe, gotowej pracować nawet za pieniądze mniejsze, niż biedacy z RPA. W związku z tym, 2 lata temu miejscowi czarni urządzali demonstracje i pogromy skierowane przeciw takim przyjezdnym. Zginęło wtedy dziesiątki imigrantów.

Średni dochód ludności zbliża się do niższej granicy średniego światowego dochodu. Ale daje się we znaki spuścizna apartheidu: biali nie mają już żadnej władzy politycznej. Nawet partia narodowa, dominująca w czasie apartheidu, rozpadła się. Blisko 15 proc. ludności (głównie biali) żyje w najlepszych warunkach, podczas gdy 50 proc. (przeważnie czarni) w beznadziejnych. Blisko 1/4 ludności stanowią bezrobotni, którzy żyją za mniej niż 1,25 dolara na dobę.

Średnia długość życia w RPA to 49 lat (stan na 2008 rok) i znacznie wzrosła od roku 2000, kiedy to wynosiła 43 lata.

Liczba zarażonych wirusem HIV jest w RPA największa na świecie. Zarażonych jest blisko 5,7 mln osób, co stanowi ponad 18 proc. społeczeństwa (dane za rok 2007).

Minusy: Mundial zakończy się, a co pozostanie?

"Kraj sprawia wrażenie rozwiniętego" - podsumowuje Roman. "Myślę, że po mistrzostwach przybędzie w RPA turystów. Jest, co zobaczyć, infrastruktura też jest dobrze rozwinięta. Chociaż, kto wie, jak Mundial na to wpłynie. Wielu cieszy się z nowych miejsc pracy, uważa, że życie będzie lepsze, bo gospodarka dostała zastrzyk kapitału, a kraj - dobra reklamę i teraz będzie się dynamiczniej rozwijał. A niektórzy miejscowi narzekali: Po co nam takie wielkie stadiony, kiedy u nas futbol jest niepopularny".

Tę myśl można kontynuować: Wielki futbol odejdzie, a co pozostanie? Sceptycy wskazują jego liczne negatywne strony.

Oczekiwany napływ kapitału pozwoli organizatorom, pokryć koszty przygotowań do mistrzostw. Rząd RPA zaciągnął kredyty, które teraz musi spłacić. Te pieniądze można było przeznaczyć nie na budowę kolejnych megaaren, ale na walkę z AIDS, biedą czy przestępczością. Nie trzeba czekać na mistrzostwa świata w piłce nożnej, aby podnosić swój kraj na wyższy poziom cywilizacyjny - muszą to zrozumieć także Ukraińcy.

Prywatny biznes, chyba tylko oprócz branży hotelarskiej, mało wzbogacił się na Mundialu. Kupowane przez kibiców piwo wzbogaciło FIFA, sprzedawano lody tylko od określonych firm-sponsorów, a z pamiątkami było podobnie jak z taxi-autobusami.

Nowe miejsca pracy były najczęściej tymczasowe

3,2 mld dolarów dochodu z Mundialu to dochód FIFA, która teraz wydaje te pieniądze na swoje potrzeby, aż do mistrzostw świata w 2014 roku. Na Mundial w RPA, FIFA wydała 1 mld dolarów ze swojego budżetu.

Organizatorzy mogą cieszyć się z 500 tys. turystów, którzy przyjechali na mistrzostwa, szczególnie, że to więcej niż się spodziewano. Ale w 2006 roku, niemiecki Mundial przyciągnął cały milion gości.

"Słowem, organizując Euro 2012 Ukraina znalazła się wśród takich państw jak: Niemcy, RPA, Brazylia. Mamy i będziemy mieć się z kim porównywać. Ale czy w tym porównaniu wypadniemy korzystnie?" - podsumowuje "Ukraina Mołoda".

Źródło: Ukraina Mołoda

Tłum. i oprac. Anna Szewczyk

Oceń materiałZgłoś nadużycie wykop.pl
Zarejestruj się, aby skomentować materiał!
Ilość artykułów: 2771
Ilość embedów: 0
Ilość galerii: 28
Ilość multimediów: 0

© 2008 Fundacja Pomoc Polakom na WschodzieCreated by Multiciti.com 2008