Strona www.kresy.pl wykorzystuje pliki cookies (po polsku ciasteczka)

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Dowiedz sie więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy. Polityka cookie.

Obraz Mirosława Szeiba

Bitwa pod Newlem 1562

Dodane przez wachmistrz_Soroka
Opublikowano: Poniedziałek, 24 lutego 2014 o godz. 16:04:01

 

Wieczorem 19 sierpnia 1562 roku, zaledwie kilkanaście kilometrów od czterotysięcznej armii polsko-litewskiej, skupiły się dwie armie rosyjskie o łącznej liczebności 80 000 ludzi. Nie śmiały jednak natrzeć na Polaków i Litwinów! To była totalna kompromitacja wojsk Wielkiego Księstwa Moskiewskiego...


Czy podoba Ci się ten materiał?

Opodatkuj się!
W miesiącu wrzesień otrzymaliśmy od Was 4 485,00 zł, potrzebujemy zaś na dalsze funkcjonowanie 20 000,00 zł.
Zebraliśmy więc tylko 22,43% wymaganych pieniędzy na nasze dalsze funkcjonowanie.

Na Newel

W roku 1557 zaczęły się zbrojne zmagania o Inflanty, czyli o terytorium położone na północ od Wielkiego Księstwa Litewskiego. Pierwszy etap wojny (lata 1557 – 1561) zakończył się podziałem państwa Zakonu Kawalerów Mieczowych między Litwę, Szwecją i państwo moskiewskie. Królestwo Polskie w tej wojnie nie uczestniczyło, choć w roku 1561 król Zygmunt August zaciągnął w Polsce niewielką armię, którą wysłał na pomoc swoim litewskim poddanym. Armią to dowodził hetman Florian Zebrzydowski.

W roku 1562 doszło do kolejnych walk. Tym razem ich główny ciężar przesunął się z Inflant na pograniczne tereny Wielkiego Księstwa Litewskiego. W ich trakcie spalono między innymi przedmieścia litewskiego Witebska (maj 1562). Hetman Zebrzydowski, który do tej pory niczym szczególnym się nie wykazał, zaczął naciskać na swojego litewskiego kolegę, czyli hetmana Mikołaja „Rudego” Radziwiłła, by wspólnie ruszyli na wroga. Wiedział, że koszty utrzymania jego żołnierzy były wysokie, a im samym służba przykrzyła się z powodu trudnych warunków aprowizacyjnych. Zamiast bezczynnie tracić czas, chciał ruszyć w moskiewską ziemię, by przysłużyć się wspólnemu władcy. Zdawał sobie jednak sprawę ze słabości swych sił, jak również z tego, że nie zna terytorium nieprzyjaciela. Mimo dłuższej wymiany korespondencji i zaufanych sług, Radziwiłł opóźniał wspólną akcję. Zniecierpliwiony Zebrzydowski zdecydował samodzielnie rozpocząć pochód, licząc iż w jego trakcie dołączą Litwini. Przeliczył się. Zanim wkroczono na terytorium wroga, do armii polskiej (etatowo 2096 koni w 13 rotach kawalerii oraz 750 piechurów w 4 rotach) przyłączyło się ledwie 500 żołnierzy litewskich. Było to bardzo skromne wsparcie i Zebrzydowski doskonale zdawał sobie sprawę, że niczego wielkiego nie zdziała, ale mimo wszystko kontynuował marsz. Z jednej strony liczył na to, że dokuczy wrogowi paląc przedmieścia Newla (mszcząc się w ten sposób za spalenie przedmieść Witebska), z drugiej, iż na terytorium przeciwnika poprawi fatalną sytuację aprowizacyjną swoich wojsk.

16 sierpnia wojsko Zebrzydowskiego dotarło do pogranicznych, należących do Litwy Jezierzyszcz (Ozierzyszcz). Tam podzielono armię. Chory hetman wraz z 4 rotami kawalerii i 3 rotami piechoty pozostał na miejscu. 18 sierpnia w stronę Newla ruszyła armia pod Stanisławem Leśniowolskim – łącznie około 4000 ludzi, z czego 1500 żołnierzy[1].

Rosjanie byli doskonale poinformowani o ruchach armii polsko-litewskiej. Dlatego około 40 – 45 000 armia Andrieja Kurbskiego (z czego 15 000 żołnierzy)[2] zdążyła przybyć pod Newel przed wojskiem Leśniowolskiego. Obie armie spotkały się 19 sierpnia 1562 roku.

Bitwa

Odtworzenie przebiegu bitwy pod Newlem napotyka na spore trudności. W najbardziej wiarygodnym źródle, czyli w pisanych na gorąco listach hetmana Zebrzydowskiego, nie ma wielu szczegółów[3]. Dlatego historycy posiłkują się relacjami powstałymi wiele lat później. Te są obarczone błędami, więc nakreślonego poniższej scenariusza zdarzeń nie należy traktować jako ostatnie słowo na temat tej bitwy, a raczej jako próbę wskazania kluczowych czynników, które zdecydowały o jej przebiegu.

Zgodnie z tym, co pisali Maciej Stryjkowski i Joachim Bielski, armie dowodzone przez Leśniowolskiego i Kurbskiego walczyły od rana. Przy czym Bielski dodaje:

„Leśniowolski maiąc o nich [Moskalach] wiadomość pewną / kazał w nocy ognie szeroko niecić / aby się tym więtsze woysko nieprzyiacielowi zdało: a położył się był [na noc] w mieyscu barzo dobrym y obronnym / tak iż wodę ze dwu stron miał około siebie.”[4]

O ile nie jest pewne, czy Leśniowolski faktycznie wiedział o nieprzyjacielu już w nocy z 18 na 19 sierpnia[5], o tyle na obronne miejsce, w którym Polacy stoczyli bitwę, uwagę zwrócił również Stryjkowski:

„Polacy zastanowiwszy [zatrzymawszy] się w błotnym / w ciasnym y z przyrodzenia obronnym mieyscu / y działa porządnie rozsadziwszy / stoczyli bitwę [...]”[6]

Ten szczegół wydaje się być bardzo wiarygodny. Dzięki odpowiedniemu wyborowi pola bitwy, żołnierze Leśniowolskiego nie musieli walczyć z całym wojskiem Kurbskiego naraz. Wąski front,  bezpieczne skrzydła i tyły, były kluczowym czynnikiem, dzięki któremu Polacy i Litwini mogli do wieczora ścierać się z wielokrotnie liczniejszą armią.

Z listu hetmana Zebrzydowskiego wiadomo, że:

„Zginęło tam naszych o czternaście pachołków, a dwa towarzysze. Wszakoż nam w koniach tatarowie [moskiewscy] wielką szkodę uczynili.”[7]

Dzięki temu można odtworzyć sposób walki wojsk Kurbskiego. Niewielkie straty w noszących zbroję ludziach, a duże straty w koniach oraz informacja o Tatarach wskazują, iż żołnierze Kurbskiego przede wszystkim ostrzeliwali Polaków z łuków, starając się uchylać od walki wręcz. Tak zresztą wojowali nie tylko Tatarzy, ale i jazda pomiestna, co świetnie opisał Stanisław Niemojewski na początku XVII wieku:

„Potykanie się [walka] u nich [Rosjan] dziełem [sposobem] tatarskim: albo gonią, gdy jem kto ucieka, albo uciekając strzelają z łuków. Naszem [Polakom i Litwinom] przyznawają, że jem trudno wstręt uczynić [dać odpór], ale jako się jem też noga powinie, nie trzeba się obawiać, aby się obrócić mieli [aby mieli zawrócić]. Siebie chwalą, że i potykając się biją, i uciekając.”[8]

Ten sposób walki, zwany tatarskim tańcem, diametralnie różnił się od polsko-litewskiego, który zasadzał się na frontalnych szarżach na przeciwnika. W szarżach takich, dysponujący kopiami i zbrojami Polacy i Litwini, byli niesłychanie trudni do powstrzymania. Zwłaszcza, gdy napotykali na przeciwnika przyzwyczajonego do walki z dystansu. Takim przeciwnikiem byli właśnie Tatarzy i jazda pomiestna. Odwołam się ponownie do Niemojewskiego, by pokazać różnice w podejściu do walki i zarazem mentalności kawalerii polskiej i moskiewskiej:

„[...] zaraz po wojnie pskowskiej [zakończonej w 1582 roku] za króla Stefana [Batorego] 1700 człowieka [Polaków i Litwinów] namówili beli [Rosjanie] do siebie na wojnę przeciwko Tatarom perekopskiem, obiecując jem i żołd dobry, i wolne odpuszczenie z ziemie [wolny powrót do domów], kiedy by chcieli. Dufali kłamliwemu narodowi naszy [nasi]. Gdy do potrzeby [bitwy] przyszło, nie szanując ich [naszych], kazali się jem wprzód potykać [pierwszym walczyć], którzy zwyczajem naszem wypuściwszy koniom [popuściwszy cugle], uderzeli się o Tatary (nie tańcem, trybem Moskwy i Tatar), których iż 80 000 beło, okreli się między niemi [wmieszali się między nich / zostali przez Tatarów otoczeni]. Co widząc Moskwa [Rosjanie], którzy ich posilać mieli, mniemając, że Litwa [tak ogólnie w Wielkim Księstwie Moskiewskim nazywano i Polaków, i Litwinów] zmienieła [zdradziła], nazad ustępować poczęli. Nie śmieli jednak Tatarowie za niemi [Rosjanami ruszyć], obawiając się naprowadzenia na działa albo inszego jakiego stratajema [podstępu], na naszych się zabawieli [skupili się na walce z naszymi]. Zginęło z naszych onych stracyńców 700, a 1000 przecie obronną ręką nazad uszło do Moskwy [Rosjan], z któremi gdy ekspostulowali [domagali się wyjaśnienia] o wydanie [na pastwę Tatarów] i nieposilenie ich, wymawiali [tłumaczyli] się, głupstwo naszym zadawając: A KTO WIDZIAŁ TAKI NIEROZUM – BIEŻEĆ DO NIEPRZYJACIELA, JAKOBY MU GŁAZY [oczy] Z GŁOWY WYJĄŁ? MYŚMY ROZUMIELI, ŻEŚCIE WY NAM WIARY I SŁOWA NIE DODZIERŻYLI [nie dotrzymali, czyli zdradzili].”[9]

Wróćmy do bitwy pod Newlem. Z listu hetmana Zebrzydowskiego wiadomo, że „do tego przyszło, iż się roty jezdne i piesze potykały [starły z przeciwnikiem]”[10]. Potwierdza to, że Polacy i Litwini przede wszystkim dążyli do starcia wręcz.

Uderzenie zwartego szyku jeźdźców dysponujących długimi kopiami w lekko uzbrojonych przeciwników, którzy na dodatek nie próbowali podjąć walki, zwykle kończyło się rzezią ostrzeliwującej się i pierzchającej strony. I faktycznie, zdaniem Zebrzydowskiego w bitwie „nieprzyjacielskich [ludzi] zginęło pewnie, jako się wszyscy zgadzają, o półtora tysiąca”[11].

Bitwa trwała do wieczora. Ten fakt, jak i ogrom strat przeciwnika wskazują, że w trakcie bitwy Polacy i Litwini musieli wielokrotnie szarżować na pozycje armii Kurbskiego. Potwierdza to epizod opisany przez Bartosza Paprockiego w opublikowanym w 1584 roku dziele „Herby rycerstwa polskiego”. Przy omówieniu postaci i kariery Jana Zborowskiego, Paprocki zanotował:

„[...] u Newlu był sprawcą [dowódcą] ludzi Rycerskich fortunnym / gdzie wiele czyniąc z nieprzyiacielem / upracowany stanął chcąc sobie odpocząć mało. Tam z wielkiego pragnienia był medł [mdlał] / prosił aby mu się dał kto napić. W tym Drab z Roty Wierzchleńskiego wziąwszy wody w szyszak w którey trupi leżeli / podał mu. Tey się on iako nalepszey Małmazyey [wina] napiwszy / znowu potym z nieprzyjacielem iako drugi Hektor pod Troią czynił / a wszakoż był onego trunku srogą niemocą przypłacił.”[12]

Ale nie tylko kopie i miecze siały śmierć w szeregach Moskwy. Hetman Zebrzydowski pisał o dużym wpływie broni palnej na wysokość strat nieprzyjaciela:

„Bom był z nimi posłał kilka działek, z których je bar[d]zo bili i draby [piechurzy] także strzelbą szkodzili.”[13]

Informacja o wielkich stratach wroga, poniesionych od ognia broni palnej, jest dość typowa dla relacji i tej, i późniejszej epoki. Jest ona jednak najpewniej grubo przesadzona. Wielokrotnie w swoich badaniach miałem do czynienia z takimi zwrotami, które po konfrontacji z rejestrami strat, okazywały się mocno przesadzone. Ówczesna broń palna była wciąż bardzo niedoskonała, a co ważniejsze, używający jej człowiek nazbyt często zawodził, bezwiednie strzelając w powietrze. Dlatego też, o ile wierzyć można opinii Zebrzydowskiego o dużym wpływie broni palnej na losy bitwy, o tyle widzieć go należy nie w wysokości strat zadanych przeciwnikowi, lecz we wpływie na jego morale. Sam hetman pisał przecież:

„I zabit między nimi ktoś znacny, pewnie jeden z hetmanów. Bo widząc, iż sprawuje [dowodzi], k'temu [bogato?] ubrany, tedy go kazali jednemu drabowi postrzelić, który za postrzeleniem zaraz z konia spadł. Skoczyło do niego 200 człowieka, którzy go całowali w ręce, w nogi i od tego czasu chnet [wnet] wszyscy osłabli.”[14]

Ówczesna artyleria lekka, wspierająca piechotę na polu bitwy, nie strzelała ogniem pośrednim, lecz bezpośrednim. Z tego wniosek, że była uszykowana w pobliżu frontu armii Leśniowolskiego. Zapewne przy niej była uszykowana piechota. Tutaj mała dygresja.

Mimo podejmowanych prób podważenia dogmatu[15], w zachodniej Europie wciąż  powszechny jest pogląd, że mobilną artylerię, która na polu bitwy towarzyszyła żołnierzom, wspierając ich swoim ogniem, można datować dopiero na wiek XVII[16]. Rewolucję w tej dziedzinie wiąże się z osobą króla szwedzkiego Gustawa Adolfa[17]. Tymczasem już w pierwszej połowie XVI wieku, bardzo mobilną, lekką artylerią, zdolną do zmiany pozycji w czasie bitwy, dysponowały wojska mołdawskie. Była ona ładowana pociskami zespolonymi w papierze[18]. Marcin Bielski, który o tym informował w dziele wydanym w roku 1569, opisał w nim także wojskowość moskiewską, podając najlepszy sposób na tego nieprzyjaciela:

„[...] lasy, pustynie, rzeki, jeziora, błota, wody u nich wielkie, przeto tam trudny przejazd na ciężkich koniach. A tak najlepiej tam [walczyć] z pieszym ludem, a z strzelbą ruszniczną, którzy umieją z nią dobrze, prędko nabijając, pożywie tak nieprzyjaciela, zwłaszcza kiedy działka są, które drabi mogą z sobą toczyć na dwu kółkach które obróci kiedy chce i ciągnąć może z nim gdzie trzeba.”[19]

Czyżby ta uwaga wynikała z doświadczeń bitwy pod Newlem? Podobieństwo do warunków w których ją stoczono i do znanych jej opisów, aż biją po oczach...

Jak by nie było, najpewniej właśnie tego typu lekkich, mobilnych działek użyto w tej bitwie, co oznacza, iż w jej trakcie artyleria polska, stosownie do rozwoju wypadków, mogła zmieniać pozycje.

Ale nie tylko polska artyleria odznaczała się nowatorstwem. Także i piechota koronna dysponowała umiejętnością, którą jak powszechnie sądzą historycy, w zachodniej Europie odkryto i zastosowano dopiero pod koniec XVI stulecia. Chodzi o umiejętność prowadzenia ognia salwami. Taki sposób walki ogniowej opisał hetman koronny Jan Tarnowski w dziele wydanym w 1558 roku:

„Piesi rotmistrze doświadczać w strzelaniu mają swych towarzyszy a uczyć je, jako w bitwie strzelby używać mają, ponieważ tego potrzeba, gdyż tu u nas w Polszcze mało veteranos milites [doświadczonych żołnierzy], a skoro kożdą wyprawą wiele ludzi nowych a nieumiejętnych a tak, aby je dobrze strzelać uczyli. A gdyby ku bitwie przyszło, gdy pierwszy rząd [czyli szereg] wystrzeli, aby przyklęknęli a zasię nabijali, a drugi rząd za nimi, aby strzelali, tymże obyczajem potym też przyklęknęli, aby tak we wszytkich rzędziech porzą[d]kiem czynili, a tym porządkiem strzelali i wystrzelawszy aby nabijali tak, jako się tu napisało.”[20]

Domyślać się można, że piechota i artyleria ostrzeliwały przeciwnika, gdy polska kawaleria odskakiwała od niego po kolejnej szarży. W ten sposób wstrzymywano pościg, dając czas rycerstwu na powrót do hufu walnego, czyli do sił głównych uszykowanych w jeden huf. O roli hufu walnego pisał Łukasz Górnicki. Jego to zdaniem walki miały charakter harców kawalerii:

„[...] a walny ufiec, który w poruczeniu miał Jakub Secygniowski, stał na miejscu, do którego zmordowanym [harcami] ucieczka była.”[21]

Tak prezentuje się ogólny obraz walk pod Newlem. Podsumowując, wojsko Leśniowolskiego uszykowało się w bardzo dogodnym do walki terenie, który uniemożliwiał przeciwnikowi wykorzystanie dużej przewagi liczebnej. Żołnierze Kurbskiego walczyli „tatarskim tańcem” starając się utrzymać przeciwnika na dystans i ostrzeliwując go z łuków. Kawaleria polska przeciwnie – dążyła do zwarcia z nieprzyjacielem. Odskakujący po skruszeniu kopii wracali do hufu walnego, a piechota i artyleria ostrzeliwała w tym czasie goniących ich łuczników. Walki trwały od rana do wieczora.

To jednak nie wszystko co wiemy na temat bitwy. W relacjach można znaleźć dodatkowe szczegóły, o różnym jednak stopniu wiarygodności. Na przykład Łukasz Górnicki przytacza następującą historię:

„Gdy się naszy z Moskwą [Rosjanami] ścierać poczęli, Ścibor, szlachcic z Rusi, z wojska wybiegszy, dał znać hetmanowi, iż naszy porażeni na głowę. Hetman wnet, nie strwożony tą nowiną, posiłek posłał i sam się ku nieprzyjacielowi ruszył; zatym przybiegł od Leśniowolskiego sługa, inakszą dając sprawę [wiadomość], a ów, co ludzi strwożył, wzięt do więzienia i mało gar[d]ła nie dał.”[22]

Trudno powiedzieć, na ile ta opowieść jest wiarygodna. Podobną spisał Bielski[23], ale sam Zebrzydowski nie wspominał, że ruszył Leśniowolskiemu na pomoc, czy też, że wysłał mu jakieś posiłki. Z drugiej strony dwie inne relacje stwierdzają, iż w trakcie bitwy doszło do kryzysu wojsk Leśniowolskiego. Tyle, że relacje te nie są ze sobą zgodne co do momentu, w którym miało do niego dojść. Najwiarygodniejszy jest z pewnością hetman Zebrzydowski:

„aż gdy im [Polakom] ciężko było, tedy uciągali zasię ku Ozierzyszczom miescy [miejscami] twardymi, prowadzili ich [Moskale] półtory mili [około 10 km].”[24]

Na tej podstawie można sądzić, że pod wieczór, zmęczone dotychczasową walką wojsko Leśniowolskiego rozpoczęło odwrót w kierunku Jezierzyszcz, gdzie przypomnę, z 4 rotami kawalerii i 3 rotami piechoty pozostawał hetman Florian Zebrzydowski. Czy ów moment kryzysu zakończył się wraz ze śmiercią jednego z wodzów rosyjskich, którą to śmierć polski hetman opisał w dalszej części swego listu? Nie jest do końca jasne. Bielski widzi ten kryzys w pierwszej fazie bitwy:

„Trwała bitwa począwszy od poranku aż do wieczora: y iuż była Moskwa poczęła nasze wielkością zwłaszcza na początku przemagać / wszekże przedsię naszy na ostatku plac otrzymali / y Moskwy wiele pobili.”[25]

Wydaje się, że ma rację, bo odwrót z tak dogodnie dobranego pola bitwy i narażanie się na kolejne ataki podczas marszu, byłby nadzwyczaj ryzykownym przedsięwzięciem. Bardziej prawdopodobne, że najpierw postrzelono owego wodza moskiewskiego, co osłabiło rosyjskie morale i zapał do walki, dzięki czemu pod wieczór można było stosunkowo bezpiecznie ruszyć w stronę Jezierzyszcz.

Jak by nie było, i Zebrzydowski, i Bielski zgodni są co do tego, jak zakończyła się bitwa.

Kompromitacja Rosjan

Hetman Florian Zebrzydowski w swoim liście stwierdził, że żołnierze Leśniowolskiego po odciągnięciu z pola bitwy około 10 km:

„Położyli się [rozłożyli się obozem] nasi tylko we dwu milach [około 14 km] od nich, pół jedno mile [około 3,5 km] od tego miejsca, gdzie ich przestali [„prowadzić” Moskale]. Ale nikt na nas nie natarł.”[26]

A w kolejnym liście:

„Było ich [wojsk Kurbskiego] na ten czas [w trakcie bitwy] 45 tysięcy, ale potym k'wieczoru [pod wieczór 19 sierpnia] przyciągnęło 40 druga tysięcy z Sierebrnym a z Morozowem i jest ich wszyćkich 80 tysięcy tam tej moskiewskiej liczby, jako o tym ten język [jeniec / informator] pierwszy powiadał iż mieli przybyć i ten drugi, który mi dziś przywiedli, powiada. Nie wzięli [Moskale], chwała Panu Bogu, nad naszymi pociechy, i owszem, [wzięli, czyli ponieśli] klęskę.”[27]

Barwniej opisał to Bielski:

„Tak Pan Bóg z łaski swey raczył niepodobą bar[d]zo do wygrania tę bitwę naszym dać wygrać. czemu się y Moskwa [Rosjanie] wydziwić nie mogła. Y przeto gdy hetman drugi Moskiewski (bo ich dwa było) winował Krupskiego / przyczytaiąc mu to że marnie tę bitwę stracił / rzekł mu [Kurbski] / ukazawszy na nasze ludzi: Ano są ieszcze / idź też ty spatrzay / ować się lepiey zdarzy a niż mnie / ia drugi raz iuż o nie kusić się niechcę / bo mi się dali znać. jakoż był [Kurbski] ranion.”[28]

Wieczorem 19 sierpnia 1562 roku, zaledwie kilkanaście kilometrów od czterotysięcznej armii polsko-litewskiej, skupiły się dwie armie rosyjskie o łącznej liczebności 80 000 ludzi. Nie śmiały jednak natrzeć na Polaków i Litwinów! To była totalna kompromitacja wojsk Wielkiego Księstwa Moskiewskiego. Żołnierze Leśniowolskiego, nie niepokojeni przez Rosjan, następnego dnia ruszyli w dalszą drogę. Do Jezierzyszcz dotarli 21 sierpnia.

Ocena bitwy

Bitwa pod Newlem bez dwóch zdań była wielkim sukcesem taktycznym armii polsko-litewskiej. Nie dała się ona rozbić wielokrotnie liczniejszemu wrogowi. Co więcej, walczyła tak dzielnie, że nawet po wzmocnieniu Kurbskiego o drugą armię, nie podjęto przeciwko Polakom i Litwinom działań zaczepnych. To jednak tylko jedna strona tej bitwy.

Pod względem operacyjnym bitwa pod Newlem była sukcesem wojsk moskiewskich. Leśniowolski nie zrealizował żadnego ze swoich zamierzeń. Nie spalił przedmieść Newla. Nie zdobył we wrogim kraju żywności. Skuteczna obrona Rosjan powstrzymała nieprzyjaciela na granicy, zapobiegając spustoszeniu państwa. Nie mogąc się wyżywić w wygłodniałej okolicy, ani nie ryzykując kolejnego starcia, 26 sierpnia hetman Zebrzydowski nakazał odwrót do Połocka.

Dr Radosław Sikora

 

Przypisy:


[1]     Radosław Sikora, Armia polsko-litewska w bitwie pod Newlem 1562. Artykuł dostępny pod linkiem: http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,rzeczpospolita?zobacz/armia-polsko-litewska-w-bitwie-pod-newlem-1562

[2]     Radosław Sikora, Armia rosyjska w bitwie pod Newlem 1562 roku. Artykuł dostępny pod linkiem: http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,rzeczpospolita?zobacz/armia-rosyjska-w-bitwie-pod-newlem-1562-roku

[3]     Odpowiednie fragmenty listów Zebrzydowskiego w: Radosław Sikora, Newel 1562: Wielkie zwycięstwo husarii, czy polska propaganda? Artykuł dostępny jest pod linkiem: http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,rzeczpospolita?zobacz/newel-1562-wielkie-zwyciestwo-husarii-czy-polska-propaganda

[4]     Kronika Polska Marcina Bielskiego. Nowo Przez Ioach. Bielskiego syna iego wydana. Kraków 1597. s. 615.

[5]     Wszak hetman Zebrzydowski pisał: „nieprzyjaciel przeszedł na naszych niewiadomie [zaskoczył naszych swoim przybyciem]” (Sikora, Newel 1562).

[6]     Maciej Stryjkowski, Ktora przedtym nigdy światła nie widziała. Kronika Polska Litewska, Żmodzka, y wszystkiey Rusi Kijowskiey, Moskiewskiey, Siwierskiey, Wołyńskiey, Podolskiey, Podgorskiey, Podlaskiey, etc. Y rozmaite przypadki woienne y domowe, Pruskich, Mazowieckich, Pomorskich y innych Królestwu Polskiemu y Wielkiemu Księstwu Litewskiemu przyległych, Według istotnego y gruntownego zniesienia pewnych dowodow z rozmaitych historykow y Autorow postronnych , y domowych, y Kijowskich, Moskiewskich, Sławańskich, Liflantskich, Pruskich starych, Dotęd ciemnochmurną nocą zakrytych Kronik, y Latopisczow Ruskich, Litewskich, y Dlugosza Oyca dzieiow Polskich z inszymi, z wielką pilnoscią y węzłowatą pracą (Osobliwie około Dzieiow Litewskich y Ruskich od żadnego przedtym niekuszonych) przez Macieia Osostewiciusa Striykowskiego dostatecznie napisana, złożona, y na pierwsze swiatło... Królewiec 1582. s. 770.

[7]     Sikora, Newel 1562.

[8]     Niemojewski Stanisław, Diariusz drogi spisanej i różnych przypadków pociesznych i żałosnych prowadząc córkę Jerzego Mniszka, Marynę, Dymitrowi Iwanowiczowi w roku 1606. Opr. Roman Krzywy. Warszawa 2006. s. 178.

[9]     Tamże, s. 185 – 186.

[10]    Sikora, Newel 1562.

[11]    Tamże.

[12]    Bartosz Paprocki, Herby rycerstwa polskiego. Kraków 1584. s. 95.

[13]    Sikora, Newel 1562.

[14]    Tamże.

[15]    David Eltis, The Military Revolution in Sixteenth Century Europe. Nowy Jork 1998. s. 24 – 25.

[16]    Na przykład major – generał B. P. Hughes w swoim, wydanym w 1997 roku dziele, notuje:

      „Until the end of the sixteenth century it had been accepted that artillery possessed limited mobility and that, though it was useful in siege operations and static warfare, it could not be expected to accompany armies in the field” (B. P. Hughes, Firepower. Weapons Effectivness on the Battlefield, 1630-1850. Nowy Jork 1997. s. 14). Czyli „Przyjęto, że do końca XVI w. artyleria posiadała ograniczoną mobilność i chociaż była użyteczna w operacjach oblężniczych i w wojnie statycznej, nie można było od niej oczekiwać towarzyszenia armiom w polu”.

[17]    Michael Roberts, The Military Revolution 1560-1660. Belfast 1956. s. 8.

[18]    Marcin Bielski, Sprawa rycerska (1569). W: Archiwum domowe do dziejów i literatury krajowej z rękopismów i dzieł najrzadszych. Opr. Kazimierz Władysław Wójcicki. Warszawa 1856. s. 334.

[19]    Tamże, s. 327 – 328.

[20]    Jan Tarnowski, Consilium rationis bellicae. Red. Bogusław Brodecki. Warszawa 1987. Karta 19v.

[21]    Łukasz Górnicki, Dzieje w Koronie Polskiej. Opr. Henryk Barycz. Wrocław 2003. s. 160.

[22]    Tamże.

[23]    Kronika Polska, s. 616.

[24]    Sikora, Newel 1562.

[25]    Kronika Polska, s. 615 – 616.

[26]    Sikora, Newel 1562.

[27]    Tamże.

[28]    Kronika Polska, s. 616.



  • Poleć
  • Nie lubię tego!
  • Zgłoś nadużycie
  • Skomentuj
poczekaj cierpliwie...
Baner 750px x 100px




Rejestracja

Do logowania
Użytkownik (*):
E-mail (*):
Hasło (*):
Ponownie (*):
 
O sobie
Rok urodzenia:
Miejsce zamieszkania:
Telefon:
O sobie:
Moje komunikatory
Gadu-Gadu:
GoogleTalk:
Skype:

Zaloguj się do serwisu


| Zapomniałem hasła

Witaj Gościu! Zarejestruj | Zaloguj