Strona www.kresy.pl wykorzystuje pliki cookies (po polsku ciasteczka)

Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na wykorzystanie przez nas plików cookies w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania naszego serwisu. Dowiedz sie więcej na temat cookies oraz w jaki sposób z nich korzystamy. Polityka cookie.

Masakra polskich jeńców po bitwie pod Batohem, fot. wikipedia.org

Batoh - "sarmacki Katyń"

Dodane przez Lipinski
Opublikowano: Poniedziałek, 04 czerwca 2012 o godz. 15:03:46

 

Krzysztof Korycki, który został wypuszczony z niewoli tatarskiej i przez Lwów dotarł do Warszawy relacjonował, że 3 i 4 czerwca Kozacy wymordowali 5000 Polaków, a ocaleć miały tylko kobiety i mali chłopcy.


Czy podoba Ci się ten materiał?

Opodatkuj się!
W miesiącu listopad otrzymaliśmy od Was 3 311,00 zł, potrzebujemy zaś na dalsze funkcjonowanie 20 000,00 zł.
Zebraliśmy więc tylko 16,56% wymaganych pieniędzy na nasze dalsze funkcjonowanie.

            Czerwiec 1652 roku przyniósł jedną z najtragiczniejszych w skutkach, klęskę militarną w dziejach nowożytnej Rzeczypospolitej. W dniach 1-3 czerwca tegoż roku, rozegrała się bowiem bitwa pomiędzy wojskami koronnymi, a Kozakami Bohdana Chmielnickiego, wspieranymi przez posiłki Tatarów, zakończona rzezią większości jeńców koronnych. Wydarzenia, które rozegrały się na uroczysku Batoh trzysta sześćdziesiąt lat temu w okolicach dzisiejszego miasta Ładyżyn w obłasti winnickiej, były do tego stopnia dramatyczne, że zyskały z czasem w potocznej świadomości Polaków miano „sarmackiego Katynia”. Jak zatem do nich doszło, jaki był przebieg tej bitwy oraz jak wyglądały dramatyczne wydarzenia tuż po jej zakończeniu?

          W 1652 roku powstanie Chmielnickiego trawiło wschodnie kresy Rzeczypospolitej już od ponad czterech lat. We wzajemnych zmaganiach militarno-politycznych szczęście raz było po jednej, raz po drugiej stronie. Wydawało się, że po porażkach militarnych doznanych przez Kozaków pod Beresteczkiem i Łojowem oraz po zawarciu z nimi kolejnej ugody w Białej Cerkwi w 1651 roku, pozycja Bohdana Chmielnickiego została zachwiana (wewnątrz wojska zaporoskiego uaktywniły się w tym czasie elementy opozycyjne wobec hetmana), a wystąpienie Kozaków i miejscowej ludności przeciwko Rzeczypospolitej traci na sile. Bardzo szybko okazało się jednak, że były to płonne nadzieje. Hetman kozacki zdołał bowiem spacyfikować wewnętrzną opozycję skierowaną przeciwko niemu, skonsolidować i odbudować wojsko zaporoskie, które doznało znacznych strat w roku poprzednim oraz podjąć nowe, śmiałe i agresywne działania na arenie międzynarodowej, wykorzystując poparcie jakiego ciągle udzielali mu Tatarzy i Chanat Krymski. Jego nowym celem polityczno-wojskowym stało się w 1652 roku Hospodarstwo Mołdawii. Pragnął on bowiem skłonić tamtejszego hospodara Bazylego Lupu do odstąpienia od - bardzo niebezpiecznych z jego punktu widzenia - kontaktów z Rzeczpospolitą, jednocześnie zmuszając do zacieśnienia związków z Kozaczyzną m.in. poprzez ożenek swego syna Tymofieja z córka hospodara mołdawskiego – Rozandą, w myśl zawartego w 1650 roku porozumienia pomiędzy nimi. Dla Rzeczypospolitej taki związek Mołdawii z Kozakami był absolutnie nie do przyjęcia i zaakceptowania, gdyż groził „usadowieniem” się dynastii Chmielnickich w jej tradycyjnej strefie wpływów oraz powodował że potencjalny front walki z Kozakami stawał się jeszcze dłuższy, a oni sami zyskiwaliby nowe możliwości w dziedzinie zaopatrzenia i aprowizacji swoich wojsk walczących przeciwko niej.

Wyżej wymienione czynniki, w połączeniu z nierespektowaniem (przez obie strony) postanowień ugody białocerkiewskiej powodowały, że nowa kampania wojenna na Ukrainie w 1652 roku stawała się coraz bardziej prawdopodobna. Obie strony konfliktu zaczęły więc przygotowywać się do nieuchronnego starcia, choć strona polska początkowo zlekceważyła zagrożenie kozackie[1]. Historycy spierają się co do liczebności walczących ze sobą w czerwcu 1652 roku wojsk koronnych i kozacko-tatarskich[2]. Od stycznia 1652 roku wojska koronne rozlokowane były w kilku grupach rozmieszczonych na Zadnieprzu, Kijowszczyźnie, Podolu i Bracławszczyźnie[3]. Dowodzący wojskami koronnymi hetman polny Marcin Kalinowski zarządził koncentrację wojsk z Zadnieprza koło Kijowa, na polecenia, które kierował do niego król Jan Kazimierz w kwietniu 1652 roku. I już na tym etapie zaczęły się dla strony polskiej kłopoty. Wojska „zadnieprskie”, którymi miał dowodzić hetman polny zbierały się bowiem zbyt późno, aby w całości przejść na prawy brzeg Dniepru i będąc dodatkowo w rozproszeniu, docierały pod Batoh ze sporym opóźnieniem. Jak miało się później okazać, był to jeden z decydujących czynników w poniesionej przez Polaków klęsce. W rozsyłanych w kwietniu 1652 roku do poszczególnych pułków ordynansach, hetman polny wyznaczał miejsce koncentracji całości armii koronnej w jego dobrach nad Bohem, miedzy Ładyżynem a Czetwertynówką. Ostatecznie, jak szacuje Tomasz Ciesielski [Od Batohu do Żwańca. Wojna na Ukrainie, Podolu i o Mołdawię 1652-1653, Zabrze 2007], w obozie pod Batohem mogło znajdować się 10 do 12 tys. wojska oraz kilka tysięcy czeladzi, co łącznie dawałoby ok. 20 tys. ludzi wraz z artylerią[4]. Przybyła pod Batoh armia koronna, rozlokowana została w słabo obwarowanym obozie, wytyczonym przez syna hetmana polnego, Samuela Kalinowskiego. Właściwie to sypanie szańców i redut rozpoczęto dopiero w momencie zagrożenia atakiem nieprzyjaciela, a obóz rozciągał się na równinie, którą osłaniały rzeka Boh oraz niskie wzgórza. Dodatkowo obóz ten był tak rozciągnięty, że „żeby go sto tysięcy ledwie obroniło”. Sytuacje strony polskiej dodatkowo komplikował fakt braku autorytetu Marcina Kalinowskiego u swych podwładnych oraz zdrada Kozaków z pułku humańskiego, którzy choć rekrutowali się z dóbr Kalinowskich, to pod koniec maja 1652 roku przeszli pod komendę Bohdana Chmielnickiego. Strona przeciwna - czyli Kozacy i Tatarzy – parła do bitwy, będąc świadomą swej przewagi liczebnej. Kozakami powodowała ogromna chęć rewanżu za klęskę pod Beresteczkiem - i jak to się wyraził Tomasz Ciesielski - polską „okupację” Ukrainy w okresie od jesieni 1651 roku do wiosny 1652 roku[5]. Poza tym spodziewano się w obu obozach sprzymierzonych wojsk kozacko-tatarskich uzyskać sowite łupy, głównie na terenie Mołdawii. W maju 1652 roku starszyzna kozacka i tatarska zebrana w Czehryniu, zdecydowała o podjęciu działań przeciwko hospodarowi mołdawskiemu, mających na celu „przymuszenie” go do realizacji postanowień wyżej wspomnianego układu, a także zadecydowała o wypowiedzeniu wojny Rzeczypospolitej.

Koncentracja wojsk kozackich odbyła się 22 maja w Birkach nad Taśminą, a 24 maja wojska kozackie połączyły się z posiłkami tatarskimi, osiągając według różnych szacunków historyków polskich i ukraińskich liczebność od 20 do 25 tys. ludzi. 27 maja rozpoczęły one marsz w kierunku Mołdawii pod wodzą Tymofieja Chmielnickiego, zbliżając się końcem maja do obozu polskiego, rozlokowanego jak wiemy pod Batohem. Trzeba dodać, że strona polska wiedziała, m.in. dzięki rozesłanym wcześniej podjazdom, o ruchach wojsk kozacko-tatarskich, ale nie znała ich siły, składu i dokładnego miejsca obozowania. Poza tym, o marszu korpusu interwencyjnego na Mołdawię ostrzegał w swym liście do hetmana Marcina Kalinowskiego z 31 maja 1652 roku Bohdan Chmielnicki. Bitwa rozpoczęła się 1 czerwca od „rozpoznawczego” ataku niewielkich oddziałów jazdy tatarskiej na polskie pozycje rozłożone wokół obozu. Tatarzy zagarnęli m.in. w tych wstępnych harcach polskie konie oraz starli się z jazdą wysłaną im naprzeciw przez hetmana polnego Marcina Kalinowskiego. Tenże oddział jazdy, po napotkaniu głównych sił przeciwnika starła się z nim, lecz po doznaniu poważnych strat, powrócił do swego obozu. Starcia te odwróciły jednakże skutecznie uwagę strony polskiej, biernie oczekującej na rozwój wydarzeń, od przeprawy jaką rozpoczęli w tym czasie Kozacy przez rzekę Boh. Po tej udanej przeprawie, podeszli oni skrycie pod polskie pozycje, a główne siły ordy tatarskiej połączyły się z wcześniej wspominanymi oddziałami „rozpoznawczymi”. Pierścień kozacko-tatarski powoli zaczął się zamykać wokół wojsk polskich.

Hetman Marcin Kalinowski dążył do stoczenia z przeciwnikiem bitwy kawaleryjskiej, ale dały o sobie znać niewielki autorytet hetmana wśród wojska oraz jego niesubordynacja, spowodowana wielomiesięcznym niewypłacaniem należnego żołnierzom żołdu. Na nocnej naradzie generał artylerii Zygmunt Przyjemski proponował hetmanowi, by ten wraz z częścią jazdy wyrwał się z obozu i uchodził do Kamieńca Podolskiego. Radził on także by radykalnie zmniejszyć powierzchne polskiego obozu, tym samym ułatwiając obronę pozostałej w nim artylerii i piechocie. Jednakże hetman Kalinowski zdecydował się pozostać w obozie. Według niektórych relacji pamiętnikarskich z tej bitwy, 2 czerwca, po południu, rozpoczął się atak nieprzyjacielski na polskie pozycje i już po godzinie wojska koronne były rozbite. Ówcześni pamiętnikarze wspominają także, że hetman Kalinowski rozkazał regimentom piechoty otworzyć ogień do uciekającej jazdy polskiej, rozbitej wcześniej w bezpośrednim starciu przez Tatarów. Ucieczka jazdy umożliwiła dostęp do obozu Tatarom, którzy wsparli szturmujących w tym momencie od tyłu polski obóz, Kozaków. Podobno też cześć zbuntowanych oddziałów chciała wydać hetmana polnego Kozakom w zamian za wolność i okazanie im łaski. Nie wiadomo dokładnie czy w obozie doszło do bratobójczych walka na dużą skalę, jednakże w godzinach popołudniowych 2 czerwca 1652 roku, w wyniku koncentrycznego ataku nieprzyjaciela na polski obóz, nastąpiło przełamanie przez niego polskiej obrony i wdarcie się do jego środka. Sytuację obrońców dodatkowo komplikował pożar, który wybuchł w samym środku obozu. W tym momencie los broniących się żołnierzy koronnych został przesądzony. W trakcie walk zginął hetman Marcin Kalinowski, a jego obciętą głowę okazano dowódcom kozackim i tatarskim oraz obwożono po obozach obu wojsk. Do niewoli dostało się kilka tysięcy Polaków, zarówno żołnierzy jak i czeladzi. Wśród nich byli także oficerowie m.in. rotmistrzowie Krzysztof Korycki, Jerzy Bałaban, Andrzej Woyna, starosta krasnostawski Marek Sobieski czy oboźny koronny Samuel Kalinowski. 3 czerwca 1652 roku rozegrały się wydarzenia, które są mocno podkreślane przez współczesną historiografię polską i pamiętnikarstwo z epoki, a bagatelizowane przez historiografie ukraińską. Otóż po bitwie, zwycięski hetman kozacki, opłaciwszy wcześniej dowódcy tatarskiemu sowity okup, rozkazał wymordować wszystkich „dostępnych” mu jeńców polskich.  Miał to być rzekomo odwet za porażkę Chmielnickiego pod Beresteczkiem sprzed roku, choć hetmanowi kozackiemu szło o coś więcej. Chodziło zapewne o odzyskanie prestiżu, nieco nadszarpniętego wśród Kozaczyzny, a także powstrzymanie armii Tatarów, którzy mając w ręku cennych jeńców udaliby się spiesznie na Krym. Krzysztof Korycki, który został wypuszczony z niewoli tatarskiej i przez Lwów dotarł do Warszawy relacjonował, że 3 i 4 czerwca Kozacy wymordowali 5000 Polaków, a ocaleć miały tylko kobiety i mali chłopcy. Wśród ofiar rzezi znaleźli się Samuel Kalinowski – syn hetmana, Zygmunt Przyjemski – generał artylerii koronnej i pisarz polny koronny, Jan Odrzywolski – kasztelan czernihowski, Marek Sobieski – brat Jana Sobieskiego przyszłego króla. Bohdan Chmielnicki miał rzekomo osobiście kontrolować oddziały tatarskie, a odebranych im jeńców nakazywał od razu ścinać na miejscu. Zadanie wyrżnięcia jeńców polskich zlecono Tatarom, którzy wywiązali się z powierzonego im zadania ze szczególnym okrucieństwem. Wg. jednej z relacji „Boh zabarwił się w pół na czerwono”. Do rzezi zachęcali ordyńców Kozacy, ale ci pierwsi nie chcieli „pozbywać” się swoich brańców wywodzących się głównie ze szlachty, licząc na okup. Do legendy przeszły też sposoby ukrywania w obozie tatarskim polskich jeńców, dzięki którym tylko niewielka ich część ocalała z pogromu, wróciła do domu i mogła złożyć relację z tego co wydarzyło się nad rzeką Boh. Bitwa pod Batohem miała przełomowe znaczenie dla dziejów zmagań Rzeczypospolitej z Kozakami, bowiem zniszczenie najlepszych oddziałów armii koronnej pozwoliło Bohdanowi Chmielnickiemu przejść do ofensywy i w jej rezultacie doprowadzić do oderwania się części Ukrainy od Rzeczypospolitej.

Jacek Drozd

Wybór literatury zagadnienia:

  1. Ciesielski T., Od Batohu do Żwańca. Wojna na Ukrainie, Podolu i o Mołdawię 1652-1653, Zabrze 2007.
  2. Długołęcki W. J., Batoh 1652, Warszawa 1995.
  3. Nagielski M., Armia koronna w latach 1651-1653. Część I: Armia koronna od Beresteczka (VI 1651) do Batohu (V 1652), „Studia i Materiały do Historii Wojskowości”, t. XL, Białystok 2003

[1] O planach wyprawy Bohdana Chmielnickiego do Mołdawii od jesieni 1651 roku ostrzegali dwór i króla m.in. hetmani koronni M. Potocki i M. Kalinowski, ale król nie podjął w tej sprawie żadnych działań politycznych.   

[2] W. J. Długołęcki szacuje połączone siły kozacko-tatarskie na 24 tys. ludzi, a J. Tis-Krochmaljuk umieszcza swoje szacunki pomiędzy 20 a 25 tys. ludzi.

[3] Grupą z Zadnieprza dowodził starosta czernihowski Krzysztof Tyszkiewicz, a w jej składzie było cztery pułki wojska szacowanego przez polskich historyków na 4 do 7 tys. żołnierzy. Zgrupowanie rozłożone na Kijowszczyźnie dowodzone było przez wojewodę ruskiego Stanisława Lanckorońskiego, na Podolu znajdowały się grupy jazdy starostów Piotra i Andrzeja Potockich, łącznie ok. 3 tys. żołnierzy, najsilniejszym zaś zgrupowaniem wojska polskiego było bracławskie, dowodzone przez hetmana polnego Marcina Kalinowskiego.

[4] Kronikarze ukraińscy twierdzą, że wojska kozackie zdobyły pod Batohem 57-58 dział co jest liczbą znacznie przesadzoną.

[5] T. Ciesielski, Od Batohu do Żwańca. Wojna na Ukrainie, Podolu i o Mołdawię 1652-1653, Zabrze 2007, s. 24-26.



  • Poleć
  • Nie lubię tego!
  • Zgłoś nadużycie
  • Skomentuj
poczekaj cierpliwie...
Baner 750px x 100px




Rejestracja

Do logowania
Użytkownik (*):
E-mail (*):
Hasło (*):
Ponownie (*):
 
O sobie
Rok urodzenia:
Miejsce zamieszkania:
Telefon:
O sobie:
Moje komunikatory
Gadu-Gadu:
GoogleTalk:
Skype:

Zaloguj się do serwisu


| Zapomniałem hasła

Witaj Gościu! Zarejestruj | Zaloguj