Świadomość narodowa na Kresach w XIX w.
Dla stanowiących ogromną większość chłopów, ale długo też dla znacznej części miejscowej "klasy umysłowej" - ludzi obytych i wykształconych naturalne było poczucie tutejszości - bycia po prostu zakorzenionym w pewnym miejscu, jego przyrodzie i obyczaju. Jaskrawo dostrzegano różnice społeczne (np. wieś-dwór) i religijne (prawosławie-katolicyzm) oraz pokrywające się często z nimi obyczajowe (kmieć-pan-Żyd). Chłop pytania o swą narodowość po prostu by nie zrozumiał. Próby zaś wyjaśnienia mu tego pojęcia uznałby zapewne za "pańskie wydumki". Poczucie tożsamości dominującej liczebnie ludności włościańskiej skupiało się wokół mocno splątanych kategorii. Włościanin czuł się więc przede wszystkim kmieciem-gospodarzem (ten zamożny naturalnie), "człowiekiem prostym", carskim - bo w jakimś sensie do państwa należącym i jak wspomniano - tutejszym. Bardzo ważna była dlań przynależność do wiary ruskiej (prawosławia) bądź polskiej (katolicyzm rzymski, bo grekokatolicyzm został przez rząd skasowany na Kresach w 1839 r.). Określenia te mogą być jednak mylące, bo katolikiem był też etniczny Litwin, prawosławnym czasem etniczny Polak i do czasu nie miało to większego znaczenia. W ogóle zresztą pochodzenie etniczne nie było wówczas - tak jak się to dzieje dzisiaj w naszej części Europy - oczywistym składnikiem tożsamości narodowej. Nawet tak podstawowy wydawałoby się element różnicujący narody jak język był zazwyczaj postrzegany w kategoriach społecznych: chłopi mówili więc mową prostą, w odróżnieniu od panów i ludzi wykształconych, którzy posługiwali się mową pańską. Chłop uzyskujący wykształcenie porzucał swój język na rzecz języka elity, do której wstępował i nie była to decyzja z kategorii narodowych lecz społecznych właśnie.
Pośród elit sposób rozumienia pojęcia narodowości również ulegał zmianie. W początkach epoki żywa była przede wszystkim tradycja dawnego narodu politycznego Rzeczypospolitej i jej kontynuatorzy nazywali się Polakami w znaczeniu obywatelskim oczywiście a nie etnicznym. Kresy były częścią tak rozumianej Polski, litewskość czy rusińskość odmianą polskości (sławna formuła: gente Lithuani/Rhuteni, natione Poloni - z rodu litewskiego/ruskiego, narodu polskiego). Mógł więc pisać Mickewicz: "Litwo - ojczyzno moja" czuł się bowiem Litwinem czyli Polakiem (Polakiem a ściślej Litwinem). W "Ksiegach pielgrzymstwa polskiego" wyrażał to jeszcze wyraźniej: "Litwin i Mazur bracia są; czyż kłócą się bracia o to, iż jednemu na imię Władysław, drugiemu Witowt? Nazwisko ich jedno jest: nazwisko Polaków". Zanim wykształciły się nowoczesne pojęcia - dziś dla nas nieomal oczywiste - minęło całe stulecie XIX i znaczna jeszcze część kolejnego. Bez wątpienia proces ten napędzały czynniki niezwykle różnorodne: ideologia romantyczna przetworzona przez nacjonalizm; wzrastająca roli inteligencji; represyjna polityka rządu rosyjskiego; przemiany ekonomiczne i wywołana przez nie większa ruchliwość społeczna; wkraczające z wolna elementy kultury masowej wraz z jej nośnikami (jak np. prasa). Wszystko to pracowało przez długi czas na rzecz rozwoju nowoczesnej świadomości narodowej na Kresach. Pośród ludzi wykształcotych i świadomych wagi tych nowych zjawisk pojawiła się konieczność opowiedzenia się po stronie którejś z narodowości. Czasem wybór był spontaniczny i wynikły z silnych emocji narodowych, czasem poprzedzony głębokim namysłem i licznymi rozterkami. Ważne, iż taki wybór był niezbędny, a narodowość nie zawsze była w sposób naturalny dziedziczona. Świadczą o tym liczne i często przywoływane przypadki odmiennych wyborów w obrębie jednej rodziny. Bracia Szeptyccy: Andrij - grekokatolicki metropolita Lwowa i jeden z bohaterów ukraińskiego ruchu narodowego oraz Stanisław - szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego u progu niepodległeści - rozmawiali ze soba po francusku. Naruszewicze: Gabriel - pierwszy prezydent Polski i Stanislavas -minister w rządzie litewskim. Iwanowscy z Lebiodki w pobliżu Lidy: 2 uznało się za Polaków (jeden został ministrem w niepodległej Polsce), 1 za Białorusina, 1 za Litwina (był profesorem na uniwersytecie w Kownie w niepodległej Litwie).
Zasiedziałe elity społeczne Kresów niechętnie acz nieuchronnie odchodziły z końcem XIX w. od myślenia w kategoriach narodu politycznego ku kategoriom narodu językowo-kulturowego (etnicznego a zarazem ideologicznego). Jak pokazałem powyżej wybory były zróżnicowane. Najczęściej jednak odbywały się na rzecz polskości. A ta miała oparcie w znakomitej tradycji. Nie trzeba było tworzyć polskiej świadomości narodowej, można (z punktu widzenia owego czasu: trzeba) zaś było pojęcie narodu polskiego zredefiniować i rozszerzyć na grupy, które nie należały do narodu politycznego. Ta "walka o dusze ludu" nie zawsze była podejmowana dość energicznie i nie zawsze skutecznie. Stopniowo jednak narastanie konfliktów narodowych na Kresach wyczulało na emocje narodowe coraz liczniejszych potencjalnych (etnicznych) Polaków. Byli ono rozproszeni po całych Kresach i stanowili ponad 10 % ich ludności. Z puntu widzenia dotychczasowych szlacheckich kierowników społeczeństwa kresowego zejście w dół, ku ludowi kategorii narodowych kryło w sobie poważne niebezpieczeństwo - "wydobywało na wierch" narody kresowe, które niekoniecznie musiały nadal akceptować polskie przewodnictwo. Do tej ludności mniej zamożnej i mniej wykształconej - zwłaszcza ludności chłopskiej zwracali się przedtawiciele inteligencji i rozwijających się ruchów narodowych. Mówili jej o konieczności narodowego samookreślenia się, stawiający sobie za cel narodowe rozbudzenie (sami woleli mówić o odrodzeniu) mas ludności, dla których kategorie narodowe były dotąd obojętne.
























